Witajcie :)
Dziś recenzja korektora, który testuję już od dłuższego czasu...
a jest nim CATRICE Camouflage Cream
Z racji tego, iż jestem bladziochem...
zdecydowałam się na najjaśniejszy odcień z palety - jakim jest 010 IVORY
Dla mnie odcień jest idealny, ale jeżeli znajdzie się osoba jeszcze bledsza,
to będzie problem... ponieważ paleta odcieni jest niestety uboga!
Jeżeli chodzi o opakowanie, to raczej nie mam zastrzeżeń,
ponieważ kamuflaże mają to do siebie, że przy użytkowaniu trzeba pamiętać o higienie!
Dlatego też, ja zawsze nakładam go pędzelkiem - a nie bezpośrednio palcem!
Konsystencja ma plusy i minusy!
Uwielbiam go za jego niesamowitą kremowość... i dla mnie jest to ogromny plus!!!
Ale jeżeli chodzi o zakrywanie jakiś bardzo dużych niespodzianek - pod podkładem...
to w tym przypadku sprawdzi się (moim zdaniem) bardziej toporna konsystencja,
której nie da się tak łatwo rozetrzeć przy nakładaniu podkładu za pomocą pędzla.
Ja jednak nie mam niesamowicie dużych zmian na skórze, więc taka konsystencja mi jak najbardziej odpowiada :>
Jeżeli chodzi o nakładanie go pod oczy, to wspominałam ostatnio w filmiku...
że staram się nakładać go na cienie, ale nie wychodzić z nim pod samo oko -
gdzie mamy małe zmarszczki, ponieważ tłuste korektory lubią się tam osadzać!
PODSUMOWUJĄC
Ostatnio mój ulubieniec wśród korektorów na drobne zmiany!!!
Kolejny świetny produkt, za małe pieniądze!!!
Krycie jest bardzo dobre, ale zależne jest głównie od tego - jak bardzo go rozetrzemy w danym miejscu...
a że bardzo łatwo się rozciera, to też bardzo łatwo można zmniejszyć jego krycie!
Dla mnie IDEAŁ, ale na wielkie problemy skórne polecam coś bardziej topornego -
w stylu kamuflaży ARTDECO bądź z tego co wiem kamuflaży KRYOLAN
Małym minusem może być dostępność, ponieważ ciężko na nie trafić w drogeriach....
ale na szczęście można kupić w sieci - np. w sklepie Ladymakeup.pl :>
.............................................................................
Macie?? Lubicie?? ;>
<3











.jpg)
.jpg)
.jpg)






















