SZUKAJ NA BLOGU:

Ładowanie...

26 listopada 2014

SEMILAC - paznokcie hybrydowe w domu



Hej ;)


Ponad dwa tygodnie temu po raz pierwszy robiłam sobie sama hybrydy w domu... zastanawiałam się nad tym już dużo wcześniej, ale jakoś bałam się, że to może zniszczyć płytkę paznokcia itp... same wiecie ile dziwnych informacji krąży po sieci ;)

Aktualnie jestem po drugiej aplikacji lakierów hybrydowych, więc dziś chciałam Wam opisać - o co z tym chodzi ;)




----------------


Zaczniemy sobie od tego jak wyglądało moje pierwsze starcie z hybrydą... zdjęcie pokazywałam na FB, więc jeżeli mnie śledzicie to pewnie wiecie o co chodzi ;)

Na paznokciach odcienie: 032 BISCUIT, 093 SILVER DUST




Po ponad dwóch tygodniach paznokcie wyglądały tak jak widać na zdjęciach niżej i powiem Wam, że w sumie jakbym nie miała czasu na nowe, to jeszcze z kilka dni spokojnie mogłabym je ponosić ;)






Natomiast zdecydowałam się jednak na ich zmycie i początkowo trochę się bałam... głównie temu, że wcześniej wyczytałam w sieci dużo na temat uszkodzeń płytki, natomiast niżej zobaczycie czy coś złego się zadziało...


----------------


Co jest nam potrzebne???

ACETON, PŁATKI KOSMETYCZNE, FOLIA ALUMINIOWA, PATYCZEK
bądź jakiś inny przyrząd, którym będziemy w stanie zesunąć resztki lakieru.





Wacik nasączam acetonem, przykładam go do paznokcia i obwijam kawałkiem folii...




Kiedy na wszystkich paznokciach mam już folię, to zostawiam całość na około 15 minut...




W tym czasie lakier zostaje rozmiękczony przez aceton i następnie wystarczy pomóc sobie patyczkiem żeby zdrapać resztki, które zostały...





Po ściąganiu hybryd nie zauważyłam żadnej różnicy w wyglądzie mojej płytki, więc nie ma się czego bać ;)



W skrócie:



Ja jak widziałyście wyżej zapomniałam o spiłowaniu wierzchniej warstwy pilnikiem (co pewnie ułatwia cały proces zdejmowania), ale bez tego lakier również zszedł bezproblemowo ;)


----------------


Oczywiście od razu zabrałam się za następne malowanie i niżej pokażę Wam szybciutko jaki to banał ;)


Potrzebna jest nam oczywiście lampa, bloczek do zmatowienia płytki (który zapomniałam
dodać na zdjęciu - sory), lakier bazowy, wybrany odcień lakieru oraz lakier nawierzchniowy.




Pierwszym krokiem jest delikatne zmatowienie płytki za pomocą bloczka oraz przemycie jej wacikiem nasączonym odtłuszczaczem...




Następnie malujemy dokładnie każdy zakamarek paznokcia bazą i utrwalamy w lampie przez 10 sekund...



Następnie malujemy paznokcie wybranym odcieniem i utrwalamy całość w lampie przez 120 sekund. Jeżeli krycie nas nie zadowala, to oczywiście powtarzamy czynność ;)



Kolejnym krokiem jest pokrycie całości lakierem nawierzchniowym czyli tak zwanym TOPem -
utrwalamy go w lampie również przez 120 sekund...



Na koniec przemywamy każdy paznokieć odtłuszczaczem i GOTOWE!!!



W skrócie: 



Paznokcie wyglądają jakbyśmy wyszły prosto z salonu, a całość utrzymuje się spokojnie przez dwa tygodnie ;)






----------------


Tak bardzo szczerze, jest to dla mnie wybawienie, ponieważ zazwyczaj nie mam czasu ani cierpliwości do zwykłych lakierów... a tutaj efekt prezentuje się rewelacyjnie, całość jest łatwa w wykonaniu i do tego nie musimy się martwić, że przy zwyczajnych czynnościach domowych coś nam odpryśnie! <3

Jestem zakochana w hybrydach i bardzo polecam Wam właśnie SEMILAC, ponieważ cena jest mega przystępna a jakość... no same możecie ocenić ;) Nie trafiłam jeszcze na złą opinię na temat tej firmy więc to też dobrze o nich świadczy :)

Wszystkie rzeczy znajdziecie tutaj --> www.pazurki.com.pl


A.


22 listopada 2014

Recenzja: BOURJOIS Rouge Edition Velvet / swatche



Hej :)


Ostatnio zakupiłam dwa odcienie matowych pomadek Bourjois, które już od długiego czasu robią furorę w sieci. Mowa o pomadkach w płynie Rouge Edition Velvet... i dziś pokażę Wam z bliska dwa odcienie na które się zdecydowałam ;)






Wybierając kolory zdecydowałam się na odcień 07 Nude-ist oraz 02 Frambourjoise i jak w jednym jestem totalnie zakochana, tak w tym drugim już niekoniecznie, ale o tym niżej...





Zacznę od mojego ulubieńca czyli Nude-ist, który koło odcienia NUDE (według mnie) nigdy nie stał, ale w tym przypadku to bardzo dobrze, bo jest to przepiękny zgaszony różany odcień, który wygląda nieziemsko zarówno z samym tuszem do rzęs na oku, jak i z mocniejszymi makijażami ♥

Tutaj też jestem zadowolona z konsystencji, która jest ładnie kremowa, równomiernie się nakłada i w miarę szybko zastyga na ustach.





Drugim odcieniem jest Frambourjoise, z którym już tak wesoło nie jest. Kolor jest obłędny, ponieważ jest to piękna soczysta malina - idealnie wypośrodkowana między ciepłymi i chłodnymi tonami, natomiast problem zaczyna się przy aplikacji. Konsystencja (pomimo długiego wstrząśnięcia buteleczką przed malowaniem) idzie bardziej w kierunku tłustej niż kremowej - przez co dość nierówno się nakłada. To jednak można w miarę ogarnąć nakładając kilka warstw produktu, ale tutaj też tak dobrze nie jest, bo ten odcień schnie wieki!!!!!! Zanim jedna warstwa zaschnie, to ja zazwyczaj sięgam już po coś innego... i nawet na zdjęciu widać, że przy dokładnie takiej samej aplikacji, jak w przypadku Nude-ist... i mniej więcej po tym samym czasie schnięcia - efekt jest całkiem inny.

Jestem ciekawa czy też to zauważyłyście, jeżeli macie akurat ten odcień... dajcie znać :)




Podsumowując: zdecydowanie nie jest to trwałość mojej ukochanej Lime Crime Velvetine, natomiast zauważyłam że dzięki temu występuje zdecydowanie mniejsze ściągnięcie ust, więc będą się również mniej wysuszać. Efekt matu jest również mniejszy i wykończenie jest takie półmatowe z plusem (mam nadzieję że rozumiecie o co mi chodzi ;>).

Szkoda również, że po zastygnięciu pomadka nadal zostawia ślady na szklankach, ponieważ matowe pomadki Manhattan za ponad 3zł, radzą sobie z tym lepiej, ale za to wielki plus za opakowania, ponieważ lubię kiedy nic mi się nie "turla" po toaletce :P


Nude-ist KOCHAM! ale czy skuszę się na więcej odcieni?? sama nie wiem...
Jestem ciekawa waszych opinii ;)

A.



19 listopada 2014

make up. - ZOEVA Retro Future palette / step by step



Hej ;)


Dziś pokażę Wam z bliska moje nowe cudeńko firmy ZOEVA... paletę cieni do powiek - RETRO FUTURE ♥











Cienie są bardzo mocno napigmentowane, a kolory przeboskie! Zdecydowanie nie będzie to moja ostatnia paleta tej firmy ;)

W palecie mamy również cień Rose Gold, który jest bardzo bardzo podobny do słynnego cienia o podobnej nazwie Golden Rose z firmy KOBO... niestety cień KOBO jest znany z niezbyt przyjemnej, kruszącej się konsystencji (którą wybaczam mu, bo jest przepiękny) natomiast tutaj konsystencja cienia jest o niebo lepsza, więc tutaj wielki plus dla ZOEVY :)


----------------


Oczywiście przygotowałam dla Was makijaż, żebyście mogli zobaczyć jak cienie prezentują się w akcji.








Step by Step...




Opis kroków:

Przed przystąpieniem do makijażu oka na twarz nałożyłam: podkład Revlon Colorstay (Buff), korektor MAC Pro Longwear (NC15) oraz puder fixujący Kryolan. Brwi zaznaczyłam pomadą Anastasia Beverly Hills DIPBROW POMADE (Blonde), a powiekę pokryłam bazą Lime Crime Eyeshadow Helper, którą później przypudrowałam również pudrem fixującym Kryolan.



step 1 - na 2/3 powieki ruchomej nakładam opalizujący fiolet (Cosmic Chic)



step 2 - na wewnętrzną część powieki nakładam różowy cień, opalizujący na złoto (Rose Gold)



step 3 - załamanie powieki zaznaczam matowym kobaltowym cieniem (Electric Youth)



step 4 - zewnętrzny kącik oka przyciemniam czarnym cieniem z palety (Black Hole)



step 5 - granice cieniowania w załamaniu powieki rozcieram za pomocą
cienia Rose Gold, którym wychodzę nieco ponad przestrzeń załamania



step 6 - na powiece dolnej powtarzamy to co dzieje się na górze... najpierw zaznaczamy
ją fioletowym cieniem (Cosmic Chic), następnie zewnętrzny kącik przyciemniamy czernią
(Black Hole), a wewnętrzny kącik pokrywamy różowym złotem (Rose Gold)



step 7 - linię wodną oka malujemy turkusową kredką (Avon Aqua Shock), tuszujemy
rzęsy (Avon Supershock black) oraz doklejamy pasek sztucznych (Neicha 101)


----------------





W cieniach jestem zakochana, ale jeszcze bardziej zachwyciły mnie pędzle ZOEVA
(o których będzie więcej na blogu już niedługo) - na zdjęciu fikuśne PINK ELEMENTS ♥♥♥♥

Markę ZOEVA znajdziecie w PL w sklepie Let's Beauty --> letsbeauty.pl/zoeva


PS- mam nadzieję, że makijaż Wam się spodoba ;)



A. 



SHINEBUBBLES ♥♥♥ kulki do wbijania pędzli - jak SEPHORA

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...