Witajcie :)
Dziś mam dla Was post dość nietypowy,
dotyczący moich początków związanych z makijażem...
Chcę Wam tutaj pokazać, że nie zawsze było tak kolorowo :>
.............................................................................
Ale zaczniemy od wstępu...
Wizaż interesował mnie od zawsze, ale nigdy nie myślałam o nim na poważnie,
a mój codzienny makijaż oczu, kończył się na kresce i tuszowaniu rzęs...
Historia związana z pokazywaniem makijażu w sieci zaczęła się na portalu
papilot.pl - na którym kiedyś organizowane były konkursy makijażowe,
gdzie za publikację można było wygrać kosmetyki Oriflame...
Kosmetyki za makijaż wygrałam tam dwa razy... i wtedy pojawiła się też
w mojej głowie myśl, że może coś w tym moim makijażu jest :>
Były to również czasy, kiedy zaczęłam swoją przygodę z oglądaniem
tutoriali w wykonaniu moich makijażowych guru - na YouTube...
Gdzieś po roku ciągłego śledzenia filmików na YT postanowiłam założyć bloga,
ale moje początkowe makijaże nie były za specjalne... zresztą sami zobaczcie ;)
Potem na szczęście było już tylko lepiej :>
Początkowo jak widać... wszystko wołało o pomstę do nieba!
Zaczynając od brwi (brrr), przechodząc przez technikę samego
wykonania makijażu i kończąc na tym jak wyglądały fotografie...
Poza tym bardzo ciężkie było dla mnie samo przyzwyczajenie się do makijażu na
mojej twarzy i przykładowo 3 zdjęcie od góry (złoty makijaż), było dla mnie jak smoky!!!!
- ponieważ nigdy wcześniej nie miałam tak mocno pomalowanego oka :P
Najlepsze jest jednak to, że wszystkie te zdjęcia są robione za
pomocą dokładnie tego samego sprzętu, którego używam teraz!!!!
Nie zmienił się ani aparat, ani obiektyw, ani nawet program
do obróbki zdjęć - sprzęt jest dokładnie taki sam jak teraz!
Jeżeli powiem Wam, że te dwa zdjęcia są wykonane dokładnie tym samym sprzętem,
w dokładnie tym samym pokoju, przy tym samym oknie i tym samym świetle dziennym...
Pewnie nie chce Wam się w to wierzyć... ale tak właśnie jest!!!
.............................................................................
Dostaję bardzo dużo pytań o sprzęt jakiego używam,
ale powiem Wam szczerze, że to jaki mamy sprzęt jest całkowicie nieważne...
i dokładnie widać to w różnicy tych dwóch zdjęć powyżej!!!!
Pewnie myślicie sobie teraz "co ona wygaduje..." ;)
Otóż... ze sprzętem jest dokładnie tak samo jak z techniką makijażu -
PODSTAWĄ jest praktyka praktyka i jeszcze raz praktyka!!!
Moje makijaże 'kiedyś' prezentują się całkowicie inaczej niż te teraz -
i mogę się założyć, że jak spojrzę za rok na te nowe, to powiem sobie
'jeeej jaka głupia byłaś, że czegoś nie zmieniłaś' - ponieważ makijażu
uczę się cały czas i też do końca życia będę się go uczyć ;)
To samo jest ze zdjęciami - to że komuś podam model mojego aparatu czy
obiektywu, zbyt wiele mu nie daje... ponieważ trzeba dużego poświęcenia czasu
na to, żeby wyczuć obiekt, który mamy zamiar fotografować oraz dostosować
do danego obiektu parametry aparatu, kąt padania światła, a nawet ułożenie
samego obiektu - żeby on prezentował się z jak najlepszej strony!
To niestety dzieje się metodą prób i błędów, co wymaga poświęcenia ogromnej ilości czasu i energii...
ale podstawą jest to, żeby się nie poddawać i uczyć się nowych rzeczy każdego dnia -
ponieważ dopiero ta wyuczona praktyka da nam taki efekt, jaki chcemy osiągnąć!!! :>
I oczywiście dobry sprzęt pomaga, ale nie rozwiązuje tematu...
to trochę tak, jak z lepszymi/droższymi kosmetykami - są ok,
ale nie pomogą nam się szybciej nauczyć makijażu niż te tańsze ;)
.............................................................................
Prawda jest taka... że jak teraz patrzę na moje pierwsze makijaże,
to pukam się w głowę - jak mogłam w ogóle coś takiego wrzucać do sieci!!!
Ale z drugiej strony myślę sobie, że gdyby nie to, to pewnie nie miałabym motywacji do doskonalenia techniki wykonywanych makijaży i nadal wyglądałyby one tak jak kiedyś, a sama nie znalazłabym w wizażu
takiej pasji, jaką jest on teraz! ;)
<3















