Witajcie :)
Dziś post dotyczący PROBLEMU,
z jakim pewnie nie tylko ja się spotykam...
Mowa tutaj o puszeniu się pędzli po kąpieli!!!
Mogę się założyć, że niejedna z Was miała kiedyś
taką sytuację, że kupiła świetny pędzel (za niemałe pieniądze)...
a po pierwszym myciu okazało się, że zrobiła się z niego JEDNA WIELKA SZCZOTA!!!
...i co zrobić w takiej sytuacji???!!!
Pierwsze co przyszło mi na myśl, jak z tym walczyć...
to zakup specjalnych siateczek na pędzle!
...ale nie byłam jakoś specjalnie do nich przekonana!
Po pierwsze dlatego, że nie są aż takie tanie...
Po drugie, mój kot takie maleństwa szybko kradnie i chowa po kątach,
więc wolę unikać dodatkowych gadżetów tego typu! ;>
Potem słyszałam też o opcji zawijania pędzli w chusteczki...
i różnych innych sposobach na zniwelowanie puszenia!
Ale to nie było to czego szukałam,
ponieważ szczerze nie mam na to czasu przy myciu pędzli!
.............................................................................
Ostatecznie doszłam do wniosku, że skoro się puszą...
to trzeba je potraktować jak nasze włosy, czyli je nawilżyć!!!
Słyszałam już wiele razy, że dziewczyny po myciu - nakładają odżywkę,
odczekują i spłukują, jak normalnie przy myciu włosów...
ale to też nie było do końca TO!
No i uznałam... że przecież mam w łazience świetną odżywkę,
która bardzo dobrze nawilża, niweluje puszenie i jest BEZ SPŁUKIWANIA!!!
Hmmm... pomyślałam SPRÓBUJĘ! :>
Pewnie większości z Was znana odżywka
Joanna Naturia z miodem i cytryną :>
Jej koszt to niecałe 4zł... <3
Więcej poczytacie o niej na Wizaż.pl <klik>
Jedyne co robię po myciu pędzli, to wylewam mikroskopijną ilość na dłoń...
jeszcze mokrym pędzlem dotykam delikatnie odżywki i obok
wmasowuję ją w cały pędzel, odsączam nadmiar i odstawiam do schnięcia!
Co jest w niej takiego wyjątkowego???
Jest to odżywka bez spłukiwania i tak jakby po wyschnięciu utrzymuje
kształt pędzla - bardzo delikatną skorupką, którą wystarczy trochę "wymiziać"
i od razu znika, a pędzel staje się JAK NOWY - cudownie mięciutki!!!
Od momentu kiedy spróbowałam tej odżywki pierwszy raz,
nie wyobrażam sobie już innego sposobu na puszenie się pędzli...
Samo utrzymanie włosia w miejscu -
przez ściśnięcie go siateczką, moim zdaniem nie wystarcza...
z racji tego że włosie nadal jest wysuszone i warto pomyśleć
wtedy o nawilżeniu, które nie wymaga dużego poświęcania czasu!
Ta odżywka jest do tego IDEALNA!!!
.............................................................................
Na koniec daję Wam jeszcze zdjęcie porównujące efekt - obok siebie...
Widzicie RÓŻNICĘ?? ;>
<3








